Belgia - najnudniejszy kraj Europy?


Belgia nie należy do miejsc, które znajdują się w pierwszej dziesiątce hitów urlopowych. Nie jest także krajem najtańszym (bądź najdroższym), wyjątkowo pięknym czy skrajnie niebezpiecznym. Mówiąc krótko - jest krajem nudnym. Lubimy belgijskie czekoladki i frytki, ale jakoś nikt nie marzy o wczasach w państwie wciśniętym między Niemcy, Holandię i Francję. Czy rzeczywiście jest tam aż tak beznadziejnie?

Królestwo Belgii przez wieki było terenem burzliwych wojen, wędrówek ludów czy słynnych bitew. To tu pod Waterloo pokonany został Napoleon, a w Brukseli znalazł swoją siedzibę Parlament Europejski. Miasta "jak z piernika" takie jak Antwerpia, Gandawa czy Brugia przyciągają turystów spragnionych niderlandzkiego szyku i klasycznej architektury. Dla najbliższych sąsiadów Belgia jest jednak obiektem kpin i synonimem wielkiej frytkownicy pomiędzy Holandią a Francją, krajem bezbarwnym, bez większych atrakcji. Sprawdźmy, czy jest tak naprawdę.

Najszybszym i najtańszym sposobem na dotarcie do Belgii jest lot tanimi liniami do miasteczka Charleroi niedaleko Brukseli. Z kolei z Londynu w ciągu dwóch godzin dojedziemy do Brukseli superszybkim Eurostarem. Jednak ci, którzy chcą podróżować z klasą mogą wybrać się w niezapomnianą podróż słynnym Orient Expressem, który kursuje na trasie z Londynu do Wenecji przez Brukselę. Luksus, szyk i zawrotna cena ponad 8400 zł za bilet (w której zawarto posiłki podawane na całej trasie) nie odstraszają jednak koneserów podróży w dawnym stylu. To także nie lada gratka dla wielbicieli powieści Agaty Christie, autorki przygód belgijskiego detektywa Herkulesa Poirot, który tropił zbrodnie popełnione właśnie w Orient Ekspressie.

Belgijskiej czekolady nie trzeba nikomu reklamować. To sztuka sama w sobie, która może równać się jedynie ze szwajcarską. W każdym belgijskim mieście znajdziemy sklepy, gdzie kupimy praliny, ręcznie robione trufle czy czekoladowe figurki o fantazyjnych kształtach. Gdyby tego było mało, można także spróbować czekolady o wyjątkowych smakach - karmelowe z dodatkiem jabłkowego octu balsamicznego czy białą czekoladę z szafranem i curry.

Jeśli jesteśmy przy czekoladzie to koniecznie trzeba wspomnieć o belgijskiej kuchni. Lokalną specjalnością są flamandzkie potrawki i gulasze, ale obecnie w restauracjach Brukseli czy Gandawy częściej zjemy lekkie potrawy na bazie sezonowych warzyw i owoców.

Antwerpia w XVI wieku stała się najbogatszym miastem i największym portem Europy. Nawet pod koniec XVIII wieku była solą w oku potęg europejskich i "pistoletem wymierzonym w serce Anglii". Nic dziwnego, że tradycje morskie wciąż są tu żywe, a dziedzictwo handlowe przekuwa się na atrakcje turystyczne. Na nabrzeżu miasta znajdziemy firmę Sleeping Around, która proponuje noclegi w... starych kontenerach. Przerobione na stylowe pokoje kuszą wszelkimi wygodami, a w jednym z nich jest nawet umieszczona sauna.

Podróżując po Belgii nie można ominąć Brugii - jednego z najpiękniejszych zakątków Europy, który jest jednocześnie najlepiej zachowanym XII-wiecznym miastem Starego Kontynentu. Średniowieczna zabudowa, kanały, wąskie uliczki i zabytki na każdym kroku urzekły już niejednego turystę. Miasto docenili również filmowcy. Film "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj" (ang. "In Bruges") opowiada historię dwóch przestępców, którzy są zmuszeni spędzić dwa tygodnie w tym belgijskim miasteczku. Okazuje się, że urok miasta jest w stanie skruszyć serca nawet najbardziej zatwardziałych kryminalistów. Brugia ma również wieloletnią tradycję w produkcji piwa. W ponad 120 browarach wytwarza się około 350 gatunków złotego trunku. Jeśli macie ochotę skosztować belgijskich rozkoszy podniebienia, koniecznie trzeba się wybrać do tego urokliwego miasteczka kanałów. Tutaj obowiązkowym adresem jest Brugs beertje - do wyboru ponad 100 rodzajów piwa z całego regionu!

Jeśli już mówimy o jednym z najpiękniejszych miejsc w Europie, warto także wspomnieć o prawdopodobnie najbrzydszym. to miasto, nad którym z pewnością ciąży klątwa. Można tu odwiedzić miejsce, gdzie samobójstwo popełniła matka słynnego malarza Rene Magritte'a czy przejść się najbardziej dołującą ulicą w Belgii. Wielbiciele mrożących krew w żyłach historii mogą obejrzeć dom, w którym seryjny morderca Marc Dutroux przetrzymywał swoje ofiary. Dla zainteresowanych nie tylko mrocznymi sekretami miasta, ale także ponurą komunistyczną architekturą organizowane są tzw. miejskie safari.

Gandawa (Gent) w północno-zachodniej Belgii mogłoby swoją historią obdzielić kilka innych miast. Od XII do XV wieku była jednym z największych ośrodków miejskich Europy - większy był tylko Paryż. Handel i przywileje kupców wzmocniły polityczną pozycję miasta na tyle, że w 1180 roku hrabia Filip van de Elzas zbudował zamek Gravensteen - siedzibę hrabiów Flandrii. Uczynił to jednak nie po to, by chronić miasto, lecz by obronić siebie przed zbuntowanymi rzemieślnikami, których więził w potężnej twierdzy. Obecnie Gravensteen, "Zamek Hrabiego", po wielu przebudowach, stanowi atrakcję turystyczną Gandawy, która należy do najczęściej odwiedzanych miast Belgii. Katedra św. Bawona z Ołtarzem Baranka Mistycznego autorstwa Huberta i Jana van Eyck, ogród botaniczny, sukiennice czy Citadel Park to tylko niektóre z miejsc wartych odwiedzenia.

Ardeny, góry w południowo-wschodniej części kraju są doskonale znane wielbicielom dziejów I i II wojny światowej. Jednak nie tylko amatorzy turystyki militarnej zaglądają w te strony. Ardeny są usiane różnorodnymi jaskiniami, z których każdą zwiedzimy w inny sposób. Do Grottes de Han wjedziemy starym tramwajem, do de Lorette trzeba zejść ponad setką stromych schodów, przez du Remouchamps podróżuje się łodziami.

www.wp.pl


0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie